Brak decyzji też jest decyzją
Odkładanie decyzji nie zatrzymuje skutków. Zwykle tylko zmienia ich właściciela i podnosi koszt.
Sprzedaż obiecała klientowi funkcję, której utrzymanie będzie kosztowało więcej, niż zakładała oferta. Programiści pokazują problem, osoba odpowiedzialna za produkt zamawia kolejną analizę, a termin rozmowy przesuwa się o tydzień. W takim układzie każdy może mieć rozsądny argument. Firma nadal jednak składa klientowi obietnicę, której nikt nie potwierdził, a zespół musi jakoś zaplanować pracę. Odłożenie wyboru nie daje nam tygodnia wolnego od jego konsekwencji.
Tak może wyglądać rozsądne zbieranie informacji. Może też wyglądać unikanie decyzji. Różnicę widać dopiero wtedy, gdy zapytamy, czego konkretnie dowiemy się do następnego spotkania i jak ta wiedza wpłynie na wybór. Jeśli nikt nie potrafi odpowiedzieć, kolejny termin w kalendarzu niewiele zmienia.
Odkładanie jest wygodne również z powodów osobistych. Pod nietrafioną decyzją zostaje nazwisko. Pod trzema miesiącami oczekiwania zwykle zostają notatki ze spotkań i prośby o uzupełnienie materiału. Manager może więc chronić własną pozycję, jednocześnie pogarszając sytuację firmy. Nie trzeba mu przypisywać takiej intencji, żeby zauważyć skutek. Ktoś utrzymuje dwa warianty rozwiązania, ktoś poprawia harmonogram, ktoś tłumaczy się klientowi. Koszt nie znika tylko dlatego, że nie ma osobnej pozycji w budżecie.
Co właściwie kupujemy za ten tydzień
Przed odłożeniem sprawy chcę wiedzieć, za co płacimy czasem. Czekamy na wynik testu? Na wycenę? Na potwierdzenie ograniczenia, którego dziś nie umiemy ocenić? Wtedy można wskazać osobę odpowiedzialną i termin. W opisie pracy Drucker wymieniał wprost „accountability, a deadline”, czyli odpowiedzialność i termin. To krótki fragment jego szerszej uwagi o rozliczaniu pracy i sprawdzaniu rezultatów. (Drucker Institute, Management: Tasks, Responsibilities, Practices)
To samo powinno dotyczyć przygotowania decyzji. „Potrzebujemy więcej danych” niczego jeszcze nie ustala. „Do piątku sprawdzamy, czy migrację da się odwrócić w godzinę; jeśli nie, wybieramy wariant etapowy” daje zespołowi zadanie i wyjaśnia, do czego potrzebny jest wynik. Po teście da się zamknąć wybór, zamiast zamawiać kolejną analizę.
W sporze o funkcję dla klienta można najpierw sprawdzić ograniczony zakres i koszt jego utrzymania. Zanim jednak zlecimy próbę, potrzebny jest warunek zakończenia analizy. Co zrobimy, jeśli koszt okaże się za wysoki? Co, jeśli wynik pozostanie niejednoznaczny? Bez takiego ustalenia nawet poprawnie wykonany eksperyment może skończyć się zamówieniem następnego. Zespół dostarczy wiedzę, której osoba decyzyjna nie chce wykorzystać, bo żadna odpowiedź nie usuwa konieczności odmówienia komuś.
Przy wyborze odwracalnym można dopuścić mniej pewności niż przy zmianie, której cofnięcie zajmie miesiące. To wpływa na ilość potrzebnych danych, ale nie zwalnia z określenia granicy. Jeśli przegląd ma nastąpić po dwóch tygodniach, ustalmy, co w tym czasie obserwujemy i kto może zatrzymać pracę. Samo nazwanie decyzji pilotażem nie sprawia, że da się ją łatwo odwrócić.
Tu przydaje się liczenie kosztu alternatywnego decyzji. Godzina analizy ma cenę, podobnie jak tydzień utrzymywania dwóch wariantów rozwiązania. Czekanie może być najlepszą dostępną opcją, ale powinno wygrać porównanie z innymi opcjami, a nie zostać wybrane dlatego, że nikomu nie trzeba odmówić.
Kto ma zamknąć wybór
Czasem informacji jest już dość, tylko brakuje osoby, która może rozstrzygnąć konflikt. Zespół techniczny nie zdecyduje sam, którego klienta firma chce rozczarować. Sprzedaż nie powinna samodzielnie akceptować ryzyka utrzymania systemu. Jeśli oba obszary czekają, aż drugi ustąpi, potrzebna jest decyzja przełożonego, który odpowiada za całość.
Wysłuchanie wszystkich nie oznacza, że wszyscy muszą uznać wybrany wariant za najlepszy. Manager powinien umieć powiedzieć, jakie ryzyko przyjmuje, dlaczego i kiedy sprawdzi, czy założenia nadal obowiązują. Dyskomfort po podjęciu decyzji nie świadczy jeszcze o tym, że wybór był zły. Często oznacza po prostu, że żadna opcja nie była bezkosztowa.
W sprawach personalnych ten mechanizm bywa szczególnie dotkliwy. Jeśli manager widzi powtarzalne błędy, ale odkłada rozmowę, ktoś nadal musi je poprawiać. Pracownik nie dostaje informacji potrzebnej do zmiany, a współpracownicy ponoszą koszt cudzej niechęci do konfliktu. Życzliwa intencja nie usuwa skutków milczenia.
Nie oczekuję, że każdą sprawę da się rozstrzygnąć natychmiast. Przy trudno odwracalnych decyzjach pośpiech może narobić większych szkód niż czekanie. Oczekuję natomiast granicy: jakiej informacji potrzebujemy, ile czasu na nią przeznaczamy i co zrobimy, jeśli jej nie uzyskamy. Brak odpowiedzi też trzeba uwzględnić w planie.
Przy kolejnym odroczeniu chcę więc znać brakującą informację, termin jej uzyskania i osobę, która zamknie wybór. Jeśli informacje już mamy, trzeba powiedzieć wprost, czyj konflikt interesów wymaga rozstrzygnięcia. Do tego czasu obowiązuje jakiś wariant roboczy i ktoś ponosi jego koszt. Manager powinien umieć go nazwać oraz wziąć za niego odpowiedzialność. Samo „jeszcze nie zdecydowaliśmy” nikogo od tego nie zwalnia.
War Council
Peter Drucker
Perspektywa skuteczności, wkładu i odpowiedzialności managera.
Niccolò Machiavelli
Perspektywa interesów, koalicji, reputacji i realnych mechanizmów władzy.